pssst…! Aktualnie przyjmuję zlecenia na sierpień 2024→ Napisz do mnie tutaj

jestem Kasia

i zawodowo pomagam kobiecym biznesom wyjść z ukrycia, a potem pokazywać  światu to, co najlepszego mają do zaoferowania. 

Być może myślisz sobie teraz, że Ty nie masz nic ciekawego do pokazania. Że inni potrafią więcej, wyglądają lepiej, więc może lepiej się nie wychylać. A może wręcz przeciwnie – czujesz, że stać Cię na wiele i chcesz z większą mocą komunikować to innym. 

Obie te sytuacje wymagają odwagi i gotowości na zmiany. A nam, kobietom, czasem wcale nie przychodzi to łatwo. 

Wiem o tym dobrze, bo mi samej lata zajęło odważenie się na zmianę, o której marzyłam.

jestem Kasia

i zawodowo pomagam kobiecym biznesom wyjść z ukrycia, a potem pokazywać  światu to, co najlepszego mają do zaoferowania. 

Być może myślisz sobie teraz, że Ty nie masz nic ciekawego do pokazania. Że inni potrafią więcej, wyglądają lepiej, więc może lepiej się nie wychylać. A może wręcz przeciwnie – czujesz, że stać Cię na wiele i chcesz z większą mocą komunikować to innym. 

Obie te sytuacje wymagają odwagi i gotowości na zmiany. A nam, kobietom, czasem wcale nie przychodzi to łatwo. 

Wiem o tym dobrze, bo mi samej lata zajęło odważenie się na zmianę, o której marzyłam.

przeczytaj, jak to było →

Na początku „tylko” hobby

Może wypadałoby tu napisać, że od dziecka rysowałam, kształciłam swój warsztat na kółkach plastycznych, zdobywałam kolejne nagrody i dyplomy. Może także, że ukończyłam z wyróżnieniem grafikę na jednej z prestiżowych uczelni, gdzie doskonaliłam się pod okiem zachwyconych moim talentem profesorów.

W tej historii zgadza się jednak tylko jeden szczegół – od zawsze kochałam tworzyć, rysować, malować i projektować, ale do pewnego momentu nie dałam temu być niczym więcej niż tylko hobby. 

Dlaczego? Nie pochodzę z artystycznej rodziny i rysowanie owszem, było spoko, ale w tak zwanym czasie wolnym. Czyli kiedy zrobiłam już wszystko, co najistotniejsze i niezbędne do życia – odrobiłam matmę, chemię, angielski i inne takie takie…

Bardziej z rozsądku

Studia również wybrałam bardziej z rozsądku niż miłości – poszłam na filologię polską. Całkiem to lubiłam, ale i tak nawet tam podświadomie skręcałam w bardziej artystyczną, wizualną stronę. Jako specjalizację wybrałam edytorstwo i projektowanie książek. Najbardziej interesował mnie skład – wygląd samego tekstu, okładki, plan ilustracji w środku… Na książki lubiłam przede wszystkim patrzeć. 

A potem któregoś dnia w autobusie na uczelnię zobaczyłam plakat reklamujący nowo powstałą Lubelską Szkołę Sztuki i Projektowania, a w niej kierunek Projektowanie Graficzne. Serce zabiło mi mocniej i poczułam, że to może być to…

 

miłość do tworzenia rzeczy ciągle w jakiś sposób próbowała dać o sobie znać nawet na studiach, które na pierwszy rzut oka nie miały z tym nic wspólnego 😉

No i stało się!

W ramach pracy dyplomowej zaprojektowałam nawet logo (sic!) i całą książkę dla Fisza – Bartka Waglewskiego, mojej wielkiej muzycznej miłości. No i zostałam projektantką graficzną z dyplomem (a nie tylko hobby) w kieszeni! 

W międzyczasie po ukończeniu studiów pracowałam jeszcze w bibliotece, gdzie największą radość czerpałam z organizowania zajęć plastycznych dla dzieciaków, a dwa lata później zamieszkałam w Wielkiej Brytanii, gdzie pojechałam z miłości do mojego ówczesnego chłopaka, a dzisiaj męża.

A potem nie było już wyjścia 😉

On także jest niezwykle ważną postacią w tej historii! Nie dość, że nie potraktował całej mojej przygody z grafikowaniem jako kaprysu, to jeszcze mocno wspierał i kibicował temu, co robię.

Któregoś roku na Święta sprezentował mi nawet profesjonalny komputer do grafikowania. I już nie było wyjścia, musiałam w to pójść! Zwłaszcza, że po urodzeniu córeczki poczułam z całej siły, że chcę jej pokazać, że warto iść za głosem serca. A pewnej nocy, podczas kolejnego długiego karmienia, wymarzyłam sobie własny biznes…

i dotarło do mnie, że…

…i ja mogłabym być dla kogoś wsparciem. Mogłabym połączyć moją graficzną pasję z pomocą innym przedsiębiorczym kobietom, które chcą sięgnąć po swoje marzenia i zbudować swój biznes.

I tak to się zaczęło. 

Dziś mogę wesprzeć Cię w budowaniu Twojej marki. 

Co prawda nie kupię Ci komputera 😉 Za to zaprojektuję dla Ciebie oprawę graficzną, która doda Ci odwagi, optymizmu i energii do działania.